Jak dobrze wybrać studia?

Zainteresowania czy perspektywy? – Uważam, że przy wyborze studiów człowiek powinien kierować się przede wszystkim swoimi zainteresowaniami – twierdzi Magdalena Jackowska, studentka filologii germańskiej UJ. – Największą szansą na dobrą posadę i sukces zawodowy jest bycie dobrym w swoim fachu, a to jest trudne do zrealizowania, jeśli wybrany kierunek studiów tak naprawdę cię nie interesuje. Warto zadać sobie pytanie, czy wyobrażam sobie siebie w danym zawodzie przez najbliższych 30–40 lat.

Jeśli nie, może nie warto unieszczęśliwiać się tylko po to, by móc pochwalić się dyplomem prestiżowego kierunku. Na szczęście, ja również zadałam sobie to pytanie – dość późno, bo w klasie maturalnej, ale jeszcze nie za późno. Zrezygnowałam wtedy, ku zdziwieniu i niezadowoleniu wielu osób, z prawa na rzecz germanistyki. Uważam, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Na studiach robię to, co mnie naprawdę interesuje i nie spodziewam się problemów ze znalezieniem pracy. Oczywiście, potrzeby rynku są bardzo istotne, dla mnie jednak stoją na drugim miejscu. Kierowanie się modą to pierwszy krok do złej decyzji.

– Rozwiązaniem idealnym byłoby łączenie swoich zainteresowań i pasji z potrzebami rynku – uważa studentka filologii germańskiej UJ Ewelina Socha. – Ja wahałam się między germanistyką a psychologią. Wybrałam filologię ze względu na większą gamę możliwości zawodowych po studiach. Znam jednak osoby, które studiując kierunki, takie jak filozofia, postawiły na realizację swoich zainteresowań, a „realia podyplomowe” nie miały dla nich pierwszorzędnego znaczenia. Wszystko zależy od naszych priorytetów.

Dominik Paszkowski, student Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej zapewnia, że wybrał swój kierunek z dwóch powodów: w liceum był dobry z przedmiotów ścisłych i zawsze je lubił oraz przejrzał ogłoszenia dotyczące pracy, które utwierdziły go w przekonaniu, że jako inżynier nie będzie bezrobotny. Ida Johnsson, studiująca w Szwecji ekonomię i matematykę podkreśla, że zainteresowania, a nie perspektywy pracy były dla niej czynnikiem najważniejszym. Dziedziny, które studiuje, są jej autentyczną pasją – w szkole na nudnych lekcjach rozwiązywała zadania z matematyki. Radzi, by poszukiwać swojej pasji nawet kosztem zmiany kierunku studiów i utraty roku. – U nas w Polsce zbyt histerycznie podchodzi się do tego, by od razu wybrać dobrze kierunek. Moim zdaniem warto podejść do wyboru uczelni czy kierunku, a także tego, czy rozpocząć studia zaraz po liceum, czy popodróżować rok, z dużym luzem – twierdzi Ida. – Każde doświadczenie, nawet dwa lata niewłaściwego kierunku, dużo dają. Można przemyśleć, co uważamy za naprawdę interesujące. Parę lat w jedną czy drugą stronę po 20 latach i tak na pewno nie będzie miało większego znaczenia.

Prywatnie czy publicznie, zaocznie czy dziennie?

– Podejmując decyzję o wyborze uczelni, warto kierować się jej renomą, pod warunkiem iż oznacza ona lepszy poziom kształcenia. Jeśli chcemy wybrać dobrze promującą się aktualnie uczelnię, warto zorientować się, czy tytuł, który uzyskamy po jej ukończeniu, rzeczywiście pozwoli nam w przyszłości starać się o zdobycie interesujących nas uprawnień zawodowych – podpowiada doradca personalny, psycholog Anna Patryn.

– Rekrutując lektorów w zasadzie nie kierujemy się tym, jaką uczelnię ukończyli – opowiada Agnieszka Strusińska, metodyk uczestnicząca w rekrutacji lektorów w Szkole Językowej Perfect English w Nowym Sączu. – Oczywiście, pewne szkoły i uczelnie mają swoją renomę, inne wręcz przeciwnie, wypuszczają bardzo słabo przygotowanych absolwentów, którzy nie są w stanie przejść kolejnych etapów rekrutacji i ich kontakt z nami kończy się na etapie wysłanego CV. Czasem zdarza się tak, że do pracy przyjmowany jest ktoś z licencjatem i ciekawymi pomysłami, dobrze przygotowany metodycznie, a nie przyjmujemy magistra po, wydawałoby się, dobrej uczelni, albo bardzo kiepskiego metodycznie. Oczywiście, cenne jest doświadczenie zawodowe, dlatego uważam, że studenci filologii planujący w przyszłości pracę lektora, powinni jak najwcześniej zacząć uczyć i powoli wypracowywać sobie warsztat – techniki uczenia. W przypadku osób młodych z niewielkim doświadczeniem, ważne jest twórcze podejście do zawodu, interesujące pomysły na zajęcia, osobowość i umiejętności interpersonalne oraz chęć podnoszenia kwalifikacji zawodowych i ciągłego rozwoju.

– Współczesny pracodawca pragnie zatrudniać osobę jak najlepiej przygotowaną do pełnienia swoich obowiązków, szybko uczącą się, zaangażowaną, pracowitą, komunikatywną. To, czy osoba ukończyła studia dzienne czy zaoczne jest kwestią drugoplanową, pod warunkiem iż absolwent studiów dziennych ma już pewne umiejętności praktyczne zdobyte na stażach lub dzięki pierwszym pracom – komentuje doradca personalny, psycholog Anna Patryn. – Większość kierunków studiów dziennych umożliwia oprócz studiowania także inne formy aktywności – warto więc ten czas wykorzystać na zdobywanie nowych umiejętności zawodowych i społecznych. Można zacząć choćby od wolontariatu, pracy tymczasowej czy miesięcznego stażu w wakacje.

Co jeszcze brać pod uwagę?

Dominik Paszkowski podpowiada, że warto zorientować się, czy system nauczania na danej uczelni jest nowoczesny, czy uczelnia jest elastyczna wobec studentów i można sobie samemu układać plan zajęć. Dlatego, choć miał okazję studiować i na Politechnice i w Wojskowej Akademii Technicznej, i choć stosunek pracodawców do absolwentów obu uczelni jest równie pozytywny, woli bardziej przyjazną studentom Polibudę, na której można częściowo samemu układać plan zajęć. Pozwala to też pogodzić studia dzienne z pracą.

Bardziej odpowiada mu także system kształcenia na politechnice, gdzie program jest tak ułożony, że trudną do przyswojenia wiedzę matematyczną rozłożono na kilka przedmiotów, dzięki czemu student więcej korzysta.

– Ważny jest nie tylko poziom, ale i metody nauczania – twierdzi Nika, studentka UW.

Według niej istotne jest, czy studenci uczą się tylko z notatek, czy też uczelnia preferuje bardziej twórcze sposoby zdobywania wiedzy. Nika twierdzi też, że ważny jest stosunek wykładowców do studentów – jej zdaniem zbyt duży dystans i chęć udowadniania przez wykładowców, że studenci nie umieją nic, nie daje dobrych efektów. – Warto również dowiedzieć się, jaki program jest realizowany na danej uczelni w ramach danego kierunku i wybrać ten, który najbardziej odpowiada naszym zainteresowaniom. Różnice między uczelniami bywają naprawdę duże. – zaznacza Magdalena Jackowska.

Dr n. med. Urszula Libera, specjalista psychiatrii oraz mgr psychologii radzi też wziąć pod uwagę wyrzeczenia towarzyszące studiom, oraz predyspozycje psychiczne kandydata.

– Niewątpliwie studia medyczne to dość ciężka przeprawa, wymagająca długodystansowego wysiłku (6 lat), zmagania się ze stresami egzaminacyjnymi oraz tymi wynikającymi z obserwacji ludzi chorych, cierpiących, nierzadko ze złymi rokowaniami. Dla mnie szczególnie trudne były zajęcia z anatomii, które odbywały się w prosektorium. Są nieuniknione i ważne, tak jak późniejsze ćwiczenia z patomorfologii czy medycyny sądowej, jednak dla „wrażliwca” to dość traumatyczne doświadczenie.

Doktor Libera zwraca też uwagę na czas, jaki zainwestuje młody człowiek, w swoje kształcenie na i po studiach. Student medycyny może jej zdaniem zapomnieć o podejmowaniu jakiejkolwiek pracy. Studia medyczne, włącznie ze stażem i specjalizacją zajmują zwykle łącznie, w zależności od specjalizacji, 12–14 lat. Podczas specjalizacji otrzymuje się wynagrodzenie w wysokości średniej krajowej lub nieznacznie wyższe (do 1,5 średniej krajowej). Warto mieć tego świadomość. – Jednak zawód lekarza daje wielką satysfakcję, jeśli odnajdzie się w nim pasję – zauważa dr Urszula Libera. – Możliwość pomagania ludziom, ratowania życia może być pięknym, osobistym spełnieniem się. Pomimo świadomości licznych wyrzeczeń, gdybym miała wybierać jeszcze raz, nie wahałabym się i znów podjęłabym decyzję o studiowaniu medycyny.

Miasto i ludzie

– Ilekroć nasze PKP mnie zawodzi, przypominam sobie, że wybór studiów w mieście, do którego nie ma bezpośrednich połączeń z mojego rodzinnego miasta, a czas podróży waha się od 6 do 15 godzin, nie jest najlepszym rozwiązaniem – zauważa Ewelina Socha. – Ale Kraków rekompensuje mi wiele, przy wyborze kierowałam się miastem, w którym będę studiować, a nie dojazdami; choć przyjęto mnie na wiele uniwersytetów, wybrałam Kraków, bo od zawsze kocham to miasto. – Poza tym duże ośrodki akademickie takie jak Kraków czy Warszawa mają wiele do zaoferowania w kwestii wyboru atrakcyjnych praktyk i staży, studenckich biur karier, możliwości wyjazdu na stypendia zagraniczne. Także perspektywy pracy po studiach są w tych miastach większe. – A ja mieszkam w Warszawie, ona daje dużo możliwości, nie brałem nawet pod uwagę innego miejsca, w którym mógłbym studiować, mając tu taki wybór – przyznaje Dominik Paszkowski.

Wszyscy moi rozmówcy, choć bardzo cenią przyjaźń, uważają, że kierowanie się decyzjami znajomych przy wyborze uczelni lub kierunku studiów to błąd. – Ludzi spotkasz wszędzie – podsumowuje Ewelina Socha.

Skąd czerpać wiedzę o przyszłych studiach?

– Lepiej zapytać studentów, niż czytać informatory i rankingi – twierdzi Dominik Paszkowski. – Pomocą mogą być fora internetowe, czytane z dawką zdrowego krytycyzmu, dni otwarte uczelni – twierdzi Magdalena Jackowska. – Warto też zorientować się, jaka jest opinia potencjalnych przyszłych pracodawców o wybieranej przez nas szkole.

– Wiele można dowiedzieć się od studentów danego kierunku, warto pytać jednak zawsze dwie różne osoby, bo trzeba pamiętać, że mogą mieć one skrajnie różne zdania. Wiele o przyszłej uczelni mówią też nasze doświadczenia z wcześniejszych etapów edukacji – mówi Nika, studentka UW. – Sposób nauczania w państwowych liceach i na studiach jest dość podobny.

Ð Moim zdaniem to, co piszą uczelnie w swoich katalogach i na stronach internetowych, jest mało miarodajne – uważa Ida Johnsson, absolwentka warszawskiego liceum, dziś studentka matematyki i ekonomii w Szwecji. – To samo powiedziałabym o tzw. dniach otwartych uczelni, na których można porozmawiać ze studentami danego kierunku – zwykle angażuje się w nie niereprezentatywna grupa studiujących. Moim zdaniem najlepiej wczytać się w plan zajęć, w to, jakie są przedmioty i jaki konkretnie obejmują materiał, a więc korzystać ze stron przeznaczonych już dla studentów danego kierunku, nie dla kandydatów. Jeśli ktoś ma jakieś ambicje, warto dowiedzieć się, jak wyglądają wymiany międzynarodowe, ponieważ na wielu uczelniach, niestety, choć niby są takie możliwości, pojawiają się potem problemy z zaliczeniem przedmiotów realizowanych za granicą.

Kierowanie się modą to pierwszy krok do złej decyzji!

Nie ufaj ślepo rankingom wyższych uczelni – zawsze sprawdzaj, jakie kryteria były brane pod uwagę przy jego tworzeniu. Czasem się okazuje, że są one zupełnie oderwane od rzeczywistości.

Warto zadać sobie pytanie, czy wyobrażam sobie siebie w danym zawodzie przez najbliższych 30–40 lat. Jeśli nie, może nie warto unieszczęśliwiać się tylko po to, by móc pochwalić się dyplomem prestiżowego kierunku.

Tekst: Marta Morelowska

Wydawnictwo TELBIT

Więcej w magazynie dla maturzystów: Czas na studia

Tego wpisu nie można komentować