Jak pogodzić naukę z pracą?

Współcześni studenci mają to do siebie, że nie tylko studiują, ale też pracują. I o ile w miarę dobrze organizują sobie czas podczas roku akademickiego, to podczas sesji bywa różnie.  Wyjścia z takiej sytuacji są dwa: zacisnąć zęby i jakoś przetrwać ten gorący okres, albo wziąć urlop. Pytanie tylko, czy to jest możliwe. Student bowiem ma obowiązek zdać sesję egzaminacyjną. Ale jeśli pracuje, może mieć z tym mały problem.  Ponieważ jako pracownik nie może zawsze urwać się z pracy na egzamin. Jeśli pracujesz i studiujesz, sprawdź, co Ci wolno.

Na szczęście z pomocą przychodzi prawo. Artykuł 17 kodeksu pracy mówi, że pracodawca jest zobowiązany ułatwić pracownikom podnoszenie kwalifikacji zawodowych, a zapis ten dodatkowo precyzują dwa rozporządzenia. Niestety, w praktyce przepisy dotyczą wyłącznie pracowników skierowanych na studia przez pracodawców. Takim studentom przysługuje wtedy urlop szkoleniowy i zwolnienie z części dnia pracy, płatne według zasad obowiązujących przy obliczaniu wynagrodzenia za urlop wypoczynkowy. Sam wymiar urlopu zależy od typu szkoły i trybu studiów i wynosi od 6 do 28 dni roboczych w każdym roku.

Niestety, udogodnienia nie przysługują tym, którzy pracę znaleźli, będąc już słuchaczami uczelni wyższej. W tym wypadku w najlepszej sytuacji są studenci zatrudnieni na umowę zlecenie lub umowę o dzieło. Czas ich pracy jest bowiem zazwyczaj normowany i w zależności od ustaleń z szefem mogą pracować w domu. Jeżeli masz taką właśnie umowę, to na egzamin możesz iść wtedy , kiedy potrzebujesz.

A co mają zrobić studenci zatrudnieni na umowę o pracę , czyli na etacie?

Pracownik podejmujący naukę w szkole bez skierowania zakładu pracy może liczyć jedynie na bezpłatny urlop i zwolnienie z części dnia pracy bez zachowania prawa do wynagrodzenia. Wymiar urlopu ustalany jest na zasadzie porozumienia z pracodawcą. Jeżeli jednak Twój szef jest z piekła rodem , to możesz go przechytrzyć i wziąć urlop wypoczynkowy. Liczba wolnych dni , które Ci przysługują zależy od stażu pracy.

A co jeżeli szef nie pali się, żeby puścić cię na egzamin, a ty nie chcesz tracić urlopu?

Negocjuj. Będzie ci łatwiej, bo na twoja korzyść przemawia… gospodarka. Kartą przetargową w bitwie o kilka dni wolnego może być sytuacja na rynku pracy w Polsce.  Dotyczy to przede wszystkim specjalistów , jednak coraz częściej korzyści z powstania „rynku pracownika” odczuwają także studenci. Oznacza to, że pracodawcy nie tylko chętniej zatrudniają studentów, ale też są bardziej elastyczni i chętniej dostosowują się do ich potrzeb. Pracownik – student ma w ręku bardzo silne argumenty: rozwój kompetencji, pogłębianie wiedzy, podnoszenie kwalifikacji. Negocjacje ułatwia to, że pracodawcy mają świadomość, że ich otwarta postawa zaprocentuje potem zdobyciem lojalnego pracownika!

Dobrze jest porozmawiać z pracodawcą i podać argumenty, które przekonają go, ze warto udzielić nam urlopu. Rozmowa z pracodawcą może być więc najlepszym wyjściem z patowej sytuacji. Rzucanie pracy tylko po to żeby zaliczyć egzamin jest bez sensu. Jeżeli przedstawisz pracodawcy dobre argumenty i zaproponujesz odpracowanie wolnego później, nie powinno być żadnego problemu. Kilka dni bez ciebie nie sprawi , ze firma legnie w gruzach, a zyskany czas na pewno zaowocuje większą wiedzą na egzaminach.

Tego wpisu nie można komentować