Linjką po łapkach

Ze szkolną dyscypliną jest coraz gorzej. Jedna czwarta nauczycieli chce kar cielesnych dla uczniów i przyznaje się do bezradności.

Badania Instytutu Medycyny Pracy Katedry Pedagogiki Specjalnej Uniwersytetu Łódzkiego wykazały, że aż 90% nauczycieli ze szkół podstawowych i gimnazjów ma problemy z utrzymaniem szkolnej dyscypliny, a 92% uważa, że uczniowie zachowują się coraz gorzej.

Do podobnych wniosków doszły „giertychowskie” trójki. Po kontroli ponad 25 tys. szkół, stwierdzili zaniechania w 7 tys. Szkoły te muszą wprowadzić programy naprawcze. Problem braku dyscypliny jest największy w dużych aglomeracjach. W małych miastach i na wsiach, gdzie rodzice są bardziej zaangażowani w szkolną społeczność, sytuacja wygląda znacznie lepiej.

O powrót kar cielesnych apeluje coraz więcej nauczycieli. Co trzeci z nich uważa, że zastosowanie takiej kary jest jedynym środkiem, dzięki któremu jest możliwe egzekwowanie dyscypliny u niektórych uczniów. Przyznają oni jednak, iż nie jest to środek wychowawczy, który buduje autorytet, a kara cielesna jest przejawem bezradności. Okazuje się, że wulgarne odzywki i gesty są tak samo częste, jak spóźnienia i rozmowy w czasie lekcji.

Pomimo problemów wychowawczych szkoły nie chcą wprowadzenia do szkół policji i monitoringu. Czy jednak palcówki oświatowe, które mają problemy z dyscypliną są w stanie samodzielnie rozwiązać problem? Być może, już wkrótce oprócz problemów wychowawczych, pojawią się problemy z kadrą. Młodzi i niedoświadczeni pedagodzy rezygnują z pracy, a starsi reagują agresją, albo akceptują sytuację.

Tego wpisu nie można komentować