Szkolne problemy

Rok szkolny rozpoczyna się za parę dni, a znowu rozgorzała awantura związana z minimum programowym i podręcznikami.

23 sierpnia – nowy minister edukacji Ryszard Legutko podpisał rozporządzenie o tzw. podstawach programowych do polskiego i matematyki, które ma obowiązywać od…1 września. Skutkiem tego podręczniki do matematyki i polskiego stały się nieaktualne, bo eksperci przygotowują je dopiero po zaakceptowaniu owego minimum programowego.

Nowy minister zafundował uczniom i polonistom około dziesięciu nowych lektur, do omawiania których nie ma pomocy dydaktycznych.

Podobna sytuacja jest z matematyką. Okazuje się też, że część nauczycieli o zmianach nie ma pojęcia, a do końca sierpnia mają złożyć w szkole swoje konspekty metodyczne na cały rok.

Podręczników zmienić się nie da. Cykl przygotowania i druku szkolnej książki to co najmniej rok. Ale nawet gdyby wydawnictwa napisały i wydrukowały nowe książki, żaden uczeń ich nie kupi. Zabrania tego ustawa oświatowa forsowana w kwietniu w Sejmie przez b. ministra edukacji Romana Giertycha.
Zgodnie z zawartym w niej programem „Tani podręcznik” na ten rok szkolny każda szkoła wybrała zestawy podręczników, których nie będzie mogła zmienić przez najbliższe trzy lata.

Pozostaje więc życzyć nauczycielom kreatywności w prowadzeniu lekcji a uczniom wyrozumiałości i samozaparcia w zdobywaniu wiedzy. No cóż, powiedzmy to głośno: PORA WRACAĆ DO SZKOŁY.

źródło; Gazeta Wyborcza

Tego wpisu nie można komentować